Teatr w szkole. Wybór i opracowanie scenograficzne Aleksander Maksymiak. Wydawnictwo Siedmioróg, Wrocław, 1998


Konstanty Ildefons Gałczyński
TEATRZYK "ZIELONA GĘŚ"



Teatrzyk "Zielona Gęś"
ma zaszczyt przedstawić

DWÓCH POLAKÓW

WYSTĘPUJĄ

SANDWICZ
SKOCZWISKI




SKOCZWISKI
Ja pana wykończę.

SANDWICZ
À ja pana.

SKOCZWISKI
Ñî? Dokumenty!

SANDWICZ
Legitymacja!!

SKOCZWISKI
Czy pan wie, kto ja jestem?

SANDWICZ
À czy pan wiesz, z kim masz zaszczyt?

SKOCZWISKI
Nie wiem, ale sądząc z pańskiego plugawego wyglądu, przypuszczam, że nie słyszał pan nawet o Heraklicie z Efezu.

SANDWICZ

Nie. Mam w Efezie pańskiego Heraklita. P r e c z z Heraklitem z Efezu!

SKOCZWISKI
Ñî? Niech żyje Heraklit z Efezu!

SANDWICZ (daje mu w twarz)

SKOCZWISKI
Jak? (daje mu w twarz)

Ðàuza dziejowa.

SANDWICZ
Czy pana boli?

SKOCZWISKI
Î tak. Cierpię.

SANDWICZ
I ja. Cierpimy. À znowu na jednej mapie nas nie było.

SKOCZWISKI
Niemożliwe.

SANDWICZ
Znowu intrygi.

SKOCZWISKI
Przeklęta Europa.

SANDWICZ
Ìà pan lusterko? Czuję, że jagody* mi puchną.

SKOCZWISKI
I mnie. Dobrze by było jakiś gorący kompres. Ma pan kuchenkę elektryczną?

SANDWICZ
Mam, ale kontakt zepsuty.

SKOCZWISKI (jadowicie)
Był tî pewnie pański jedyny kontakt z rzeczywistością?

SANDWICZ
Òî nie pański interes. À kuchenki też nie ma. Zgubili.

SKOCZWISKI
Êto zbugił?

SANDWICZ
Nie wiem. Ot, zgubili i koniec. Od kuchenki został mi tylko sznur.

SKOCZWISKI (jak echo)
Ostał ci się ino sznur.

Światła ciemnieją; wiatr.

Kurtyna.




*Uwaga dla czytelników zagranicznych: jagody po staropolsku policzki. (Przyp. Ê. I. G.)